niedziela, 27 listopada 2016

Gdzie Hitler i Stalin zrobili co swoje, tam można żyć długo i szczęśliwie

Przeżyła dwie wojny światowe - z całym ich okrucieństwem i bezwzględnością. Oglądając filmy dokumentalne z II wojny światowej wymachuje palcem grożąc Hitlerowi i Stalinowi, gdy tylko pojawiają się na ekranie. Dziś pani Tekla ma 110 lat, dobre zdrowie oraz niepodważalny hart ciała i ducha... 

Najstarsi ludzie w danym regionie, czy społeczności są często pytani o receptę na długowieczność, a dziennikarze przeprowadzający z nimi wywiady mogliby być ich praprawnukami. Seniorzy, sybiracy, przedstawiciele pokoleń wojennych są skarbnicą wiedzy historycznej, ale nie tylko. Większość z nich mogłaby dawać korepetycje z życia, choć mało który widziałby siebie w roli eksperta. 

Pani Teklo, jak żyć? 

Czasami nie rozumieją pytań "jak żyć?", albo "jak dożyć tak sędziwego wieku?", ponieważ im samym nie wydaje się, aby robili coś niezwykłego. Najstarsza gliwiczanka i druga najstarsza Polka mówi, że recepty na długowieczność nie ma. Jednak rozmowa z jej córkami i wnuczkami pozwala znaleźć kilka punktów zaczepienia. Aktywne życie, ciągły ruch, gry w karty, uprawianie ogródka, książki, towarzystwo, podróże, zainteresowanie światem. 

Jednocześnie staruszka ma na koncie niemało kulinarnych grzeszków. Współcześni dietetycy wyliczyliby z pewnością szereg chorób cywilizacyjnych, z chorobami układu krążenia na czele, na które pani Tekla miałaby zapaść... jakieś 70 lat temu. Jednak już dziś wiadomo, że ponad wpływem - gigantycznym wpływem - jakości odżywiania na nasze zdrowie, jest jeszcze coś. Stres. Kiepskie odżywianie + kiepskie radzenie sobie ze stresem = problemy zdrowotne. Natomiast przy zachowaniu optymalnej higieny psychicznej mogą ujść płazem - i wiele życiorysów dowodzi, że uchodzą - liczne niedociągnięcia dietetyczne. 

Ale chwileczkę... Czy wojna to nie jest przypadkiem jeden wielki, niewyobrażalny stres?? A co dopiero dwie wojny... Przewlekły stres wojenny zbierał żniwo nie mniejsze, niż głód, mróz, tortury i amunicja. Co wobec tego pozwoliło w czasie wojny i wiele lat po niej zachować pani Tekli tak dobrą formę fizyczną i psychiczną?

Było, minęło

Z odpowiedzią pospieszyła wnuczka: "Cała tajemnica polega na tym, że babcia nie wracała do przeszłości, nigdy nie rozpamiętywała, kto jej co złego zrobił. Odcinała się od złych rzeczy i stresu. Gdy coś poszło nie tak, zawsze powtarzała, że dobrze, że tylko tyle się narobiło."

Cóż za wspaniała umiejętność! Zostawić przeszłość tam, gdzie jej miejsce, nie oglądać się za siebie, nie szukać winnych, nie oczekiwać zadośćuczynienia, ani nie domagać się wyrównania rachunków. Iluż ludzi znacznie młodszych, którzy wojny nie przeżyli, nie może wybaczyć znacznie mniejszych przewinień swoim "krzywdzicielom"? Iluż ludzi zatruwa się żalem i goryczą, nieraz przez całe życie, zamiast postawić grubą kreskę oddzielającą dziś od wczoraj, wybaczyć i iść dalej? Iluż ludzi marnuje życie na oczekiwaniu, że pewnego dnia sprawiedliwości stanie się zadość? Wielu tego nie doczeka, bo życie nie zawsze tyle samo zabiera, co daje. A może daje, tylko zaślepia nas roszczeniowa postawa i nie potrafimy dostrzec dobra wokół...? 

Gdy jej nie ma samotnyś, jak pies

Optymistyczne podejście do życia 110-latki to jeszcze nie wszystko. W rozmowie z dziennikarką serwisu "Gliwice" seniorka wspomniała o jeszcze jednej, bardzo ważnej kwestii. Rodzina. Zawsze blisko. Dobra, pomocna. "Dbają o mnie" - powiedziała. Niejeden staruszek oddany do domu starców domu spokojnej starości mógłby pozazdrościć pani Tekli. Nie tylko licznego potomstwa, pra- i prapotomstwa, ale przede wszystkim tego, że rodzina trzyma się razem, że odwiedzają ją, może na nich liczyć. Że jest równoprawnym członkiem rodziny, a nie odsuniętym na bocznicę, nikomu niepotrzebnym, za długo żyjącym ciężarem. 

Pani Tekla ubolewała tylko, że nie ma już znajomych, bo... pomarli. W jej wieku to dość zrozumiała kolej rzeczy :) Jednak fakt, że zajmowali ważne miejsce w jej życiu, z pewnością przyczynił się do utrzymania jej ciała i ducha w dobrej kondycji przez całe lata. 

Czy z życiorysu sędziwej Polski nie wyłania się zatem recepta na długowieczność? Optymizm, życie dniem dzisiejszym, niechowanie urazy, pogoda ducha, aktywność, własne zajęcia, a nade wszystko dobre relacje z rodziną i przyjaciółmi? 

Tylko tyle i aż tyle. Dla niektórych luksus nie osiągalny przez całe życie. A przecież... na każdy z tych elementów mamy wpływ, absolutnie! Właśnie dlatego o tym piszę. Bo podejście do życia i ludzi możemy zmienić w każdej chwili. Możemy czerpać z życiorysu pozytywnej staruszki i stosować jej strategie na własnym podwórku.  

A w niedzielny popołudnio-wieczór zostawiam Was z wywiadem z Panią Teklą 

Macie swoje refleksje po lekturze? Podzielcie się w komentarzach! 



Tekst na podstawie artykułu: https://www.gliwice.eu/aktualnosci/miasto-zycie-i-styl/druga-najstarsza-polka-mieszka-w-gliwicach


fot. Z. Daniec / portal Gliwice.eu

Inspiracje: T.Love "Taka Warszawa", Kabaret Starszych Panów "Rodzina"

Brak komentarzy :