niedziela, 26 lutego 2017

Ile to już razy kończył się świat?

Ile to już razy kończył się świat






















Jadąc w zeszłym tygodniu do pracy, szukałam stacji która złapie zasięg na odcinku, gdzie tracą się wszystkie fale. Nagle z szumu przebił się znajomy głos: niski, dźwięczny, radiowo-teatralny, bardzo dobrze rozpoznawalny przez większość Polaków. Był to urywek jednego z kazań do rodaków podczas pielgrzymki do ojczyzny w rozgłośni katolickiej, która zasięg ma chyba wszędzie... :)

Kiedyś głos Jana Pawła II był słyszalny co niedzielę, choćby w krótkiej wzmiance o tym, że papież pozdrowił ze swojego okna pielgrzymów z Polski. Tego dnia w samochodzie naturalnie rozpoznałam go bez zawahania, ale... był już jakiś bardziej obcy, a może tylko odległy. Wszak im rzadziej z czymś obcujemy, tym miej się z tym oswajamy. Dziś polski papież przypominany jest głównie przy okazji rocznicy urodzin i śmierci, ewentualnie pontyfikatu. Stąd moje zdziwienie, że usłyszałam go "bez okazji". 

Poza zdziwieniem przyszła również refleksja. Za czasów papieża Polaka posługa Karola Wojtyły była czymś oczywistym i na swój sposób nieskończonym. Tak ja, jak i wiele osób nie umiało sobie wówczas wyobrazić, jak to będzie, gdy Jana Pawła zabraknie. Wydawało się, że świat się zatrzyma utraciwszy bezpowrotnie tego jednego człowieka. 


Ale się nie zatrzymał. Zamarł na chwilę, zwolnił aby uczcić i pożegnać, ale się nie zatrzymał. 


Bez stop-klatki

Nie zatrzymał się również wtedy, kiedy zmarła moja ukochana Babcia, ani gdy odeszła moja Przyjaciółka (nie, nie umarła - nasze drogi się rozeszły, choć muszę przyznać, że stratę zmarłego i żywego przeżywa się podobnie). Nie zatrzymuje się także w chwili wymuszonej przeprowadzki, nagłej konieczności zmiany pracy, czy zakończenia związku.


Słysząc papieża - już nie tak bliskiego, a nawet prawie zapomnianego - zdałam sobie sprawę, jak wiele już razy nasz świat zdawał się kończyć. Wyobrażenie drastycznej zmiany, jeśli w ogóle taką dopuszczamy do świadomości, zwyczajnie nie mieści się w głowie. Ale to jest nasza rzeczywistość - pełna zmian, niespodziewanych lub spodziewanych zwrotów akcji. Ich nieuchronność nie powoduje jednak, że jesteśmy do nich lepiej przygotowani. Łudzimy się raczej, że te tragiczne nas ominą, a z pozostałymi sobie poradzimy. 


I jakkolwiek byśmy w to wątpili przed, już "po" okazuje się, że tak jest w istocie. Radzimy sobie. Lepiej lub gorzej, ale radzimy. 


Rodziny ofiar zamachów na WTC z 11 września po latach mówią, że "swoje przeżyli, ale życie toczy się dalej". Zarząd śląskiej kopalni, której dyrektor został zastrzelony w swoim gabinecie już ponad 20 lat temu, dziś też już może powiedzieć, że "nie ma ludzi niezastąpionych". W pierwszym przypadku życie potoczyło się dalej zupełnie innym już torem, w drugim - niektórych ludzi bardzo trudno zastąpić. Nie mówimy jednak o konsekwencjach, ale o samym fakcie, że rzeka jak płynęła, tak płynie. Jak nie tym, to innym korytem. 


Z prądem życia

To ważna lekcja. Ilekroć nam się grunt spod stóp usuwa, ile razy wali się świat - ten prawdziwy koniec świata wciąż jest przed nami. W zależności od przepowiedni - w bliższej, lub dalszej przyszłości. Zanim to nastąpi możemy mieć pewność, że nasze małe, osobiste, subiektywne "końce świata" to tylko epizody na linii czasu. Przetrwamy je tak, jak wszystkie poprzednie. Nic nie kończy się tak ostatecznie, żeby za horyzontem nie wyłonił się kolejny skrawek ziemi. 

Zmieniają się papieże, wymieniają się ludzie obecni w naszym życiu, tak samo jak my wkraczamy w życie innych "na wymianę" za poprzednich. Pracowników, partnerów, przyjaciół. 

Dziś może jeszcze nie do pomyślenia, ale już jutro... ?   

* * *

Dzień mija 

Czas pędzi
Obłokiem po niebie rysuje
Łzy do oczu wiatrem zamiata
Czas pędzi, nie staje
Dzień mija
Dzień mija
Mija miesiąc
Mijają lata

Czas zmienia
Słońcem po niebie świeci
Promienie z twarzy wykrada
Czas zmienia niezmiennie
Dzień mija
Dzień mija
Mija miesiąc
Mijają lata

Czas uczy
Wiatrem po niebie tańczy
Uśmiech wspomnieniom przywraca
Czas uczy, niech uczy
Choć dzień mija
Choć dzień mija
Mija miesiąc
Mijają lata


Tekst Virginii Issel-Balcar do muzyki Macieja Balcara. Kompozycja do usłyszenia na ostatniej płycie Maćka "ZNAKI". Jak tylko ukaże się w singlu, załączę link do nagrania w YT. 

fot. pixabay.com


Brak komentarzy :