środa, 15 lutego 2017

Po owocach rodziców poznacie

W styczniu miałam przyjemność uczestniczyć w przyjęciu z okazji 60-tych urodzin przyjaciela moich rodziców. „Wujka” Romka znam od urodzenia i jest mi bliższy niż niejeden krewny, choć nie spotykamy się zbyt często (nie licząc facebooka :)). Tym bardziej ucieszył mnie telefon od cioci z zaproszeniem na jego okrągłe urodziny, że byliśmy jedynymi gośćmi spoza grona najbliższej rodziny.

Gdy zajęliśmy swoje miejsca, syn solenizanta wstał i powiedział: 
- Dziękuję Wam wszystkim za przybycie na urodziny mojego taty! 


Następnie zwrócił się do ojca:
- Dziękuję Ci tato za to, że jesteś wspaniałym ojcem. Za to, że zawsze zachowywałeś się wzorowo w relacjach z mamą…. Za to, że nigdy nie byłem świadkiem kłótni… Za to, że po pracy zawsze miałeś dla nas czas…

A teraz dziękuję za czas, który poświęcasz swoim wnukom….

- To Ty pokazałeś mi, że rodzina jest najważniejsza…. – mówił dalej, a jeden z gości zsunął na czubek nosa zaparowane okulary. 
- Dziękuję Ci za pierwszy przybity gwóźdź i pierwszą przykręconą śrubkę…. – Patryk uśmiechnął się do ojca. - Dziękuję Ci tato za rower...



aria acker bilk

... w tym momencie w mojej głowie zaczęła się odtwarzać Aria (Acker Bilk), muzyczny motyw przewodni z filmu "Mój rower", a pamięć przywołała kilka scen, w których tytułowy rower symbolicznie połączył trzy pokolenia bohaterów.


Między nutami

Przyznam szczerze, że nie wiem co było dalej. Co mówił syn, za co jeszcze dziękował, czego ojcu życzył. Jedyne co słyszałam (wciąż tylko w mojej głowie) to dźwięki fortepianu z akompaniującym mu klarnetem. I podobnie jak przy oglądaniu filmu poczułam, że zalewa mnie fala gorąca, którą szybko odczytałam jako zwiastun wzruszenia. Wiedziałam, że jeszcze chwila i już nie powstrzymam łez, dlatego z całych sił starałam się na powrót skupić swoją uwagę na mówcy.

Patryk właśnie siadał, ale goście nie przestawali klaskać. Ja też pozostawałam pod takim wrażeniem, że od razu wiedziałam, że będę się musiała tym przeżyciem z Tobą podzielić.


Czym skorupka za młodu nasiąknie…

Jeśli 36-letni mężczyzna publicznie wypowiada tak piękne słowa do swojego ojca (i robi to zupełnie spontanicznie – wiem, bo pytałam), to jest to dla mnie największy dowód na to, że w ich relacji ojciec dał radę.

Tak, właśnie ojciec, choć laury za przemowę zebrał naturalnie syn. Ale nie wygłosiłby jej, gdyby nie miał powodu. Bez swojego ojca nie byłby tym synem, którego tego dnia podziwialiśmy i oklaskiwaliśmy. To ojciec zasiał, podlewał i pielęgnował, aby teraz cieszyć się owocami swojej pracy.

Co dał Ojciec? Co otrzymał Syn?

Przede wszystkim czas. A czas z dzieckiem to synonim bliskości, miłości, szczęśliwego dzieciństwa. Gdy rodzic zajmuje się własnym dzieckiem, daje mu jasny przekaz – jesteś ważne, warte uwagi, kochane. Jaki komunikat przekazałby dziecku, gdyby po powrocie z pracy skierował swoje kroki na kanapę przed telewizor?

Czy to znaczy, że miał lekką pracę, po której nie miał ochoty odpocząć? Z pewnością nie. Jeśli jednak jego wartością nadrzędną zawsze była rodzina, to nie miał najmniejszych problemów z ustaleniem priorytetów.

Czy to znaczy, że nigdy nie kłócił się z żoną? Wątpliwe. To znaczy tyle, że rodzice dbali o to, by małżeńskie spory rozstrzygać bez udziału dzieci. Dla dziecięcego poczucia bezpieczeństwa nie ma nic ważniejszego, niż pewność, że rodzina jest trwała i nic jej nie zagraża.

Tym, co zwróciło moją szczególną uwagę (bo ten aspekt relacji międzyludzkich jest dla mnie samej niezwykle istotny), jest szacunek, z jakim Patryk zwracał się do ojca. To taka wartość, którą wynosi się z rodzinnego domu. Jeśli rodzice odnoszą się do siebie z szacunkiem, to dziecko uczy się, jak należy się komunikować z ludźmi w ogóle.

Piękne i wzruszające było również to, z jaką szczerością i otwartością wypowiadał się syn. To znaczy, że w rodzinie była otwarta komunikacja, jej członkowie mieli prawo do odczuwania, a przede wszystkim wyrażania uczuć. Wspaniale było widzieć, że dla Patryka zwracanie się do ojca w pełen miłości, troski i szacunku sposób jest zupełnie naturalne.


…tym ojca zaskoczy

To nie jest tak, że mój 60-letni wujek zasłużył na uznanie syna w ostatnich kilku miesiącach. Ani nawet latach. Na miłość i szacunek pracował każdego dnia odkąd jego dzieci przyszły na świat. Od momentu założenia rodziny, od początku bycia ojcem. Roman wiedział, że „być rodzicem” znaczy o wiele więcej, niż „mieć dzieci”.

Czy tego chcemy, czy nie, autorytet rodzicielski ujawnia się w działaniu. Przykład zawsze idzie z góry, a w procesie wychowawczym widać to dobitnie. Dzieci uczą się świata chłonąc bodźce z otoczenia. Wszystko, co dzieje się wokół, kształtuje je w jakiś sposób. Jeśli nie dostają dobrego przykładu, to biorą za wzór ten, który jest najbliżej. To bezlitosna prawda o rodzicielstwie. Każdy błąd i zaniedbanie widać po dzieciach jak na dłoni.

Żaden rodzic nie przekona dziecka, że rodzina jest najważniejsza, jeśli dla niego samego nie będzie to wartość nadrzędna. Prawdopodobnie Patryk nie byłby teraz ojcem trójki dzieci, gdyby widział, że ojcostwo było kulą u nogi dla jego własnego taty.

Rodzicielstwo to nieskończenie wymagająca rola życiowa. Niektórzy twierdzą, że znacznie trudniejsza, niż wszelkie funkcje związane z życiem zawodowym. Szczególnie w czasach, gdy pracodawcy walczą o nasz czas i zaangażowanie coraz bardziej agresywnie, wydzierając nas rodzinom. Może właśnie dlatego współcześnie najszczęśliwsze domy to nie te, w których niczego nie brakuje, ale te, w których nie brakuje rodziców…?


Jak tak dalej pójdzie(sz), to (z) kim będziesz w wieku 80 lat?

Jak zwykle, nie piszę tego wyłącznie po to, żeby podzielić się moimi osobostymi wrażeniami. Chcę Cię zachęcić do wykorzystania tego przykładu dla rewizji bliskich relacji w Twoim własnym zyciu. Dla ułatwienia proponuję wykonanie ćwiczenia, często wykorzystywanego przez psychologów i coachów do ustalania celów, określania wizji czy misji życiowej:

Wyobraź sobie, że jesteś staruszkiem w bujanym fotelu. To dzień Twoich 80-tych urodzin. Nie robisz już imprez, więc nikogo nie zapraszałeś. A jednak do drzwi pukają pierwsi goście. 

Kim są ci ludzie? Przyjrzyj się ich twarzom. Kto zdecydował się odwiedzić Cię bez zaproszenia? Z kim jesteś na tyle blisko, że wie, że można do Ciebie wpaść tak po prostu? Twoje dzieci, wnuki, przyjaciele…? Z czyich odwiedzin cieszysz się najbardziej?
Jak Cię witają? Co mówią? Czego ci życzą? O czym rozmawiacie? Co wspominacie? Z czego się śmiejecie? J
ak spędzacie ten dzień?


Goście wychodzą, zostajesz w pokoju sam. Jak się czujesz?

Szczęśliwy, dumny, kochany?


Czy może smutny, rozżalony i rozczarowany? 

Dlaczego?

Czy kogoś zabrakło...?

....

Jeśli w Twojej wyobrażni rozegral się ten optymistyczniejszy scenariusz - szczerze gratuluję!


Jeśli ten drugi... Kto się nie zjawił, mimo iż po cichu bardzo na to liczyłeś? Jak myślisz, dlaczego nie przyszedł? Czy jest coś, co możesz zrobić, żeby pojawił się na Twoich kolejnych urodzinach?
Może wcale nie wie, że jest dla Ciebie kimś ważnym? Może trzeba mu o tym powiedzieć? Może za coś przeprosić? A może to on czeka na Twoje ciepłe słowo, odwiedziny, uśmiech...?

Zakładam że nie masz jeszcze tych 80 lat, więc ciągle nie jest za późno. Nie jest za późno na to, by stać się dla kogoś ważnym człowiekiem. Na to, by wnieść wartość w życie innych ludzi. By dać innym siebie na tyle, by potem oni zechcieli ofiarować kawałek siebie Tobie. 

Nawet jeśli daleko Ci do ideału rodzica, jakim jest mój wujek...jeśli sądzisz, że przegrałeś dzieciństwo swoich dzieci i jeśli decyzji nie da się cofnąć, a czasu nadrobić… Na pewno jest coś, co zrobiłeś dla nich wspaniałego.


Może to właśnie Ty nauczyłeś ich jazdy na rowerze...?
M.

Dla zapewnienia anonimowości imiona osób zostały zmienione. 


fot. pixabay.com

Brak komentarzy :